Łącko

49°33'30"N 20°26'04"E
363 m n. p. m.
Łącko leży w niewielkiej kotlince, której właściwości geograficzne i klimatyczne pozwoliły rozwinąć się miejscowości jako znaczącemu ośrodkowi sadownictwa na mapie Polski. Ponad dwa tysiące lat temu funkcjonowały w tym rejonie dwa grody, należące do przedstawicieli kultury łużyckiej, które z powodzeniem gospodarowaly łącką ziemię. Pozostałości jednego grodu znajdują się na Babiej Górze nad Zabrzeżą, a drugiego nad Maszkowicami. W latach dwudziestych XIII w. właścicielem Łącka był Piotr Wydżga – szlachcic, właściciel zamków w Czorsztynie i Rytrze, awanturnik, postać owiana wieloma legendami, która pod koniec życia zdecydowała się wstąpić do zakonu krzyżaków i tam zakończyć życie. Według podań Wydżga miał poszukiwać i wydobywać złoto gdzieś w pobliżu Łącka, a nawet będąc na łożu śmierci pozostawić pewne wskazówki, jak dotrzeć do starych kopalni. Po Wydżdze ziemią władali bożogrobcy z Miechowa, a w 1257 r. książę Bolesław Wstydliwy przekazał całą ziemię sądecką swojej żonie św. Kindze, która ofiarowała ją z kolei nowo założonemu klasztorowi starosądeckich klarysek. Jako własność zakonu ze Starego Sącza ziemie te przetrwały aż do pierwszego rozbioru Polski w 1772 r. Od XVI w. były jednak często dzierżawione różnym szlachcicom, za co siostry pobierały niemałe opłaty. Tym sposobem Łąckiem zarządzały takie postaci jak np. rotmistrz na dworze króla Stefana Batorego Prokop Pieniążek, panowie na Wiśniczu: Sebastian Lubomirski, a później jego syn Stanisław – bohater spod Chocimia oraz znany w Małopolsce magnat Wawrzyniec Spytek Jordan. W czasie zaborów majątek przechszedł w ręce Austriaków, od których w 1835 r. odkupił go Seweryn Drohojewski, organizując akcję poszukiwania złota w okolicy. Niestety nic nie znaleziono. Zaborcy planowali budowę linii kolejowej wzdłuż doliny Dunajca przechodzącą przez Łącko, ale projekt przerwała I wojna światowa. W czasie II wojny światowej lokalna ludność była mocno zaangażowana w ruch oporu, działania partyzanckie oraz kurierskie.
Niewątpliwą sławę zarówno samej miejscowości jak i całej okolicy przyniosło sadownictwo, które ma w Kotlinie Łąckiej bardzo długie tradycje. Wzmianki historyczne informują o uprawie śliwek w tym miejscu już w XII w. Zebrane owoce suszono i spławiano Dunajcem, a potem Wisłą aż do gdańska. Popularna była również produkcja konfitur, mocno wspierana przez świętą Kingę. Uprawa owoców, głównie śliwek i jabłek, była jednym z głównych zajęć lokalnej ludności, która w znacznej mierze odpracowywała pańszczyznę oddając część zbiorów. Intensywny rozwój sadownictwa nastąpił w XIX w., kiedy to sekretarz dóbr kameralnych Herzog założył pierwszy sad. Również lokalni proboszczowie dostrzegali znaczenie sadownictwa dla regionu. Ksiądz Maciej Szaflarski nakazywał nowożeńcom przed ślubem posadzenie minimum 10 jabłonek, a ksiądz Jan Piaskowy wyznaczał za pokutę za grzechy sadzenie drzewek owocowych. Nie ma dokładnych informacji na temat początków wytwarzania alkoholu, choć przypuszczalnie gorzelnie istniały już przy szlacheckich dworach. Pod koniec XIX w. dzierżawcą łąckich gruntów została żydowska rodzina Grossbardów, która zaczęła wytwarzać lokalną śliwowicę. Rozpoczęto produkcję na większą skalę i z tego okresu pochodzi pierwsza historyczna etykieta tego trunku. Produkcję trunku kontynuowano za czasów Pinkasa Ferbera, który ożenił się z córką Grossbarda i zaczął eksportować koszerną śliwowicę aż do Palestyny. Opracowano również specyficzną technikę odpędzania, wykorzystywano do produkcji najlepsze owoce, a gotowy alkohol długo leżakował w dębowych beczkach zanim został przelany do firmowych butelek. Śliwowica łącka często nazywana jest ‘krasilicą’ od znanego góralskiego powiedzenia „daje krzepę, krasi lica nasza łącka śliwowica”, które zdobi dzisiejszą etykietę trunku. Tradycyjna śliwowica osiąga moc 70% lub więcej, a w zapachu charakteryzuje się intensywnym śliwkowym aromatem. Na walory smakowe mają wpływ nie tylko warunki klimatyczne, ale również wysoka jakość surowca – śliwki węgierki, a receptura produkcji przechodzi od lat z pokolenia na pokolenie wśród lokalnych górali. Według miejscowych legend śliwowica łącka była wykorzystywana przy najróżniejszych okazjach, od przyjmowania gości po „prezenty”. Podobno dzięki interwencji lokalnych górali „uzbrojonych” w dobrej jakości trunek w 1975 r. premier Jaroszewicz zdecydował o ustanowieniu stolicy województwa w Nowym Sączu, a nie w Nowym Targu. Obecnie trwają intensywne starania o zalegalizowanie produkcji śliwowicy, szczególnie w oparciu o regulacje prawne dotyczące produktów regionalnych. W Łącku odbywają się różne imprezy promujące region i jego dobra. Do najbardziej znanych należy Święto Kwitnącej Jabłoni oraz Łąckie Owocobranie.
Kościół św. Jana Chrzciciela w Łącku powstał w pierwszej połowie XVIII w., choć pierwsze wzmianki o parafii pochodzą z lat pięćdziesiątych XIII w. Jest to budowla murowana z kilkoma przyległymi kaplicami i wieżą z barokowym hełmem. Według legendy, został zbudowany z materiałów pozyskanych ze stojącego w pobliskich Maszkowicach zameczku, należącego do rycerza Zyndrama, który był jednym z dowódców w Bitwie pod Grunwaldem. Wyposażenie kościoła jest przeważnie barokowe. W ołtarzu głównym znajduje się obraz Matki Bożej Szkaplerznej z XVIII w. Warto zwrócić uwagę na dwa ołtarze w nawach bocznych: w południowej ołtarz z zespołem malowideł z XVII i XVIII w., a w nawie północnej ołtarz z wczesnobarokowym obrazem Najświętszego Serca Jezusa.

Miejsce znajduje się na szlakach

Pobierz aplikację

Geoportal